Odkładane na później postanowienia!

Czemu ludzie jak już ustalają jakieś zmiany, to muszą to zrobić od takiej sztucznej granicy – zacznę zdrowo jeść od poniedziałku, od lipca, od Nowego Roku, po weekendzie itd. Czemu nie teraz albo od jutra? Czym się rożni niedziela od poniedziałku? Jest to takie dziwne rozgraniczenie. Często chodzi o oswojenie się z tą myślą dotyczącą zmian, no i “nacieszenie” ostatnimi dniami, gdy mogę w tym wypadku jeść słodycze. Mówimy sobie: zacznę czytać książki albo będę wychodzić z dzieckiem na spacer. Czemu nie od teraz?

 

Może być to związane z kilkoma rzeczami:

1. Jest to jedna z wymówek, bo takie postanowienie wymaga od nas jakieś zmiany, której nie chce nam się zacząć stosować. Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych schematów, w których czujemy się bezpiecznie.

2. Myślimy kategoriami „muszę” zamiast „decyduję się”. Pojawiają się wtedy w głowie różne demotywatory wynikające ze słowa, które ma negatywne brzmienie.

3. Nie patrzymy na to jako ciekawość poznawczą – nie myślimy „Zobaczę jak się będę czuł, kiedy sobie poczytam?” ; „Co może mnie spotkać, kiedy wyjdę z dzieckiem na spacer?”. Często traktujemy taką zmianę jak obowiązek, a nie przyjemność.

4. Rzecz, którą chcemy zmienić nie jest dla nas ważną wartością lub do końca nie widzimy w tym korzyści. Są osoby, które nigdy się nie odchudzały i nawet nie mają na to zbytnio ochoty. Może chodzić im po głowie myśl, że mogłyby zacząć ćwiczyć, ale wydaje im się to bez sensu – lubią po prostu swoje ciało. Potem w grę zaczyna wchodzić np. ból kręgosłupa i zaczynają sobie uświadamiać, że warto się poruszać, aby wzmocnić mięśnie i zaczynają po prostu ćwiczyć z dnia na dzień. Docierają do konkretnej potrzeby i zaczynają ją realizować.

5. Zdarza się, że jesteśmy ograniczani przez osoby trzecie. Może zaczęlibyśmy czytać książkę, ale nasz partner chce obejrzeć film i mu ustępujemy.

6. Nie planujemy naszych zmian precyzyjnie. Zaplanujemy sobie co prawda, że zaczniemy wprowadzać zmiany w życie od jutra, ale następnego dnia o tym zapominamy i kolejny raz powielamy swoje schematy.

 

Duża część ludzi żyje w schemacie. Wstaję, myję zęby, piję kawę, idę z psem, jem śniadanie, wychodzę do pracy, wracam tą samą drogą, robię obiad, piję kawę, czytam książkę, idę się myć, idę spać.

Przyjechała do mnie teraz znajoma. W pierwszy dzień zaraz po wstaniu wyszła z psem, a ja w tym czasie zrobiłam śniadanie. Gdy wróciła z psem, zaczęłyśmy jeść śniadanie a potem była poranna kawka. Podczas delektowania się jej smakiem, koleżanka zaczęła rozmyślać: dzisiejszy poranek zmienił mój schemat. Zawsze najpierw piję kawę, potem idę z psem i na końcu jem śniadanie. Tak właśnie jest często z ludźmi. Wyuczamy się jakiś schematów i jak chcemy zacząć to zmieniać, jest nam po prostu niekomfortowo .

A może warto zrobić sobie wakacyjne postanowienie – zacznę zmieniać moje schematy. Pojadę inną drogą do pracy, zamiast czytać wieczorem książkę pójdę nad jezioro lub basen, obiad zjem na mieście, a nie w domu itd. Kto podejmie wyzwanie?